Intencje MI na rok 2017

Styczeń Aby na całym świecie Rycerstwo Niepokalanej było znakiem pokoju i radości
Luty Aby każdy rycerz umiał wyrażać piękno swojej przynależności do Niepokalanej
Marzec Aby Rycerstwo Niepokalanej niestrudzenie pracowało nad budowaniem Królestwa Bożego
Kwiecień Aby wszyscy, których inspiruje duchowość kolbiańska, umieli przyjąć logikę misterium paschalnego
Maj Aby Rycerstwo Niepokalanej umiało podążać drogą w sposób ukazany nam przez Niepokalaną
Czerwiec Aby, za przykładem św. Maksymiliana, Rycerstwo Niepokalanej pozwalało prowadzić się Duchowi Świętemu
Lipiec - Sierpień
Aby Rycerstwo Niepokalanej było domem dla wszystkich szukających miłości Chrystusa i czułości Maryi
Aby każdy rycerz świadczył o miłości Chrystusa z wiernością, której dał nam przykład św. Maksymilian

To miał być ostatni dom, którego budowę nadzorował pan inżynier. Zaraz po jej ukończeniu miał przejść na zasłużoną emeryturę. I dlatego pierwszy raz w życiu przestało mu zależeć. Zamówił przeterminowany cement, kable, gniazdka i rurki z przeceny, używaną stolarkę okienną i dachówkę po okazyjnej cenie, ale tak słabą, że kruszyła się w palcach. Nie dopilnował robotników. Było mu obojętne, że ściany nie trzymają pionu, drzwi się nie domykają, z kranu wciąż kapie, a z kanalizacji cuchnie. Przyszedł dzień oddania domu do użytku. Prezes firmy budowlanej trzymał klucze do dopiero co zbudowanego domu.

- Panie inżynierze, odchodzi pan na emeryturę - zwrócił się nieoczekiwanie do nadzorcy budowy.

- A ponieważ przez całe lata tak oddany był pan naszej firmie i tak solidny, postanowiliśmy to docenić. Ten dom, ostatni zbudowany pod pana nadzorem, to prezent naszej firmy dla pana, wraz z najlepszymi życzeniami: spokojnej emerytury!

Gdybyż wiedział, że ten dom będzie jego, że buduje dla siebie...

Bardzo piękne jest to porównanie Rycerstwa Niepokalanej do domu. MI to rzeczywiście coś więcej, niż tylko grupa czy stowarzyszenie. MI ma być domem. Dom jest miejscem, które daje schronienie i odpoczynek, w którym człowiek czuje się potrzebny i bezpieczny. Dom jest cząstką człowieka. Tak właśnie rycerze powinni traktować MI, przeżywać swoje rycerstwo, jako dom zbudowany miłością Jezusa i Maryi.

Są więc wakacyjne intencje MI wezwaniem do odpowiedzialności za budowanie domu Rycerstwa Niepokalanej. Każda modlitwa, post, ofiara, każdy dobry uczynek, przyozdabia ten dom na chwałę Bożą.

I tak, jak pamięć o domu jest źródłem otuchy dla tych, co są sponiewierani życiową pielgrzymką, zaangażowanie w Rycerstwo jest dla miłośników Niepokalanej ulgą, radością i wytchnieniem.

Z rodzinnego domu człowiek wynosi swoją wiarę, kulturę, obyczaje i podstawowe umiejętności życia. To dom rodzinny kształtuje charakter i poglądy człowieka od pierwszych chwil jego życia. Rycerstwo Niepokalanej jest naszą szkołą miłości Chrystusowej. Matką, nauczycielką i wychowawczynią na drodze naśladowania tej miłości jest pierwsza uczennica wierności Chrystusowi, Jego i nasza Matka.

Ks. Jacek Pędziwiatr, Rycerstwo Niepokalanej naszym domem, Rycerz Niepokalanej 7-8/2017

Wrzesień
Aby Rycerstwo Niepokalanej ukazywało ludziom jak cenna jest obecność Maryi w życiu każdego człowieka

Średniowieczna legenda opowiada o człowieku, który po śmierci udał się do nieba. W bramie rajskiej archanioł Michał nałożył mu na głowę złotą koronę - laur zwycięstwa dla tych, co osiągnęli wieczną szczęśliwość. Kiedy nasz bohater, dumny ze złotej korony, zaczął przechadzać się po niebie, zauważył, iż znakomita większość z tutaj obecnych nosi korony nie dość, że złote, to jeszcze wysadzane drogimi kamieniami. Jego własna korona takich ozdób nie miała. Rozżalony wrócił więc do rajskiej bramy, prosząc archanioła Michała o wyjaśnienie takiego stanu rzeczy.

- Nie masz klejnotów, boś dobrze żył, ale oszczędzone ci było cierpieć - wyjaśnił Boży wojownik. - A w klejnoty na koronę Pan przemienia łzy, które pozostali wylali za życia.

W tym miesiącu - 8 września - przypadają nie tylko urodziny Matki Bożej, ale również trzechsetna rocznica ozdobienia podarowanymi przez papieża koronami. Korony nakłada się na wizerunki Maryi, jako znak wdzięczności. Szlachetny kruszec, z jakiego zostały wykonane, jest oznaką docenienia Jej obecności w naszym życiu. Zaś zdobiące je klejnoty są symbolicznym wyrażeniem wdzięczności za to, że Jej matczyna obecność jest aktywna, zatroskana, że wiąże się nie tylko z przebywaniem wśród dzieci, ale również okazywaniem współczucia i niesieniem pomocy.

Matka Boża obecna jest dziś w Kościele w identyczny sposób, jak przed wiekami na godach w Kanie Galilejskiej: nie tylko obserwuje, widzi braki i niedostatki, ale również zwraca się w imieniu ludzi do swojego Syna.

Głoszenie tak cennej obecności Maryi w życiu współczesnego człowieka jest zadaniem Rycerstwa i Rycerzy Niepokalanej. Wiekowa tradycja przyrównywała odmawianie różańca do wicia wieńca z róż na skroń Matki Bożej. Każda modlitwa czciciela Maryi, każdy jego dobry uczynek, każde dawanie świadectwa wiary w codziennym życiu jest aktem ukoronowania Maryi, naszej Matki. Każdy żal i każde wynagrodzenie, jest jak drogocenny kamień, który zdobi tę koronę i uszlachetnia każdą łzę, jaką Maryja wylewa nad naszą ludzką niewiernością i brakiem miłości.

Ks. Jacek Pędziwiatr, Rycerz Niepokalanej /2017

Październik
Aby Rycerstwo Niepokalanej było wierne duchowi misyjnemu, dla którego się narodziło

Wpadła mi kiedyś do ucha ckliwa opowieść o źródełku na pustyni. Było tak maleńkie, że potrafiło wyrzucić zaledwie kilka kropel wody na dobę. Nic więcej. Przy źródełku rósł maleńki kwiatek, taka licha stokrotka. Kiedy Pan Bóg zobaczył rozpacz małego źródełka, pochylił się nad nim i powiedział:

- Nie smuć się. Przecież nie jesteś tu po to, żeby zamienić pustynię w ogród, ale by utrzymać przy życiu tę małą stokrotkę. To jest twoje zadanie.

I wtedy źródełko uśmiechnęło się po raz pierwszy w życiu. Zrozumiało. Gdzieś między wierszami październikowej intencji rycerskiej kryje się klucz do przeżywania jubileuszu 100-lecia MI. Po pierwsze - jubileusz to czas radości - pora, by się uśmiechnąć, nacieszyć się św. Maksymilianem i Rycerstwem Niepokalanej.

- Nie ma powodów do radości - ktoś powie. - Maksymilian zginął, a nam jest dziś dalej do zdobycia całego świata dla Chrystusa przez Niepokalaną niż stąd na Księżyc! Nikt z nas, Rycerzy, nie jest tutaj po to, by pustynię zamienić w ogród. Ale jeżeli przez każdego z nas zakwitnie choć jedna stokrotka dla Maryi, ogród powstanie z barw i zapachów tych pojedynczych nawróconych przez nas.

Po drugie: jubileusz to czas podsumowań. 100 lat temu św. Maksymilian rozpalił ognisko. W ciągu kolejnych lat, kolejni ludzie dokładali do tego ogniska drew, które dawały światło i ciepło, przy tym same obracały się w popiół. Papież Franciszek tak mocno powiedział kiedyś do uczestników jubileuszu jednego z ruchów kościelnych, że w świętowaniu rocznic nie chodzi o grzebanie w popiołach, ale o podmuch Ducha Świętego, który usunie popiół i roznieci na nowo żar, kryjący się w jego wnętrzu.

Po trzecie: jubileusz jest okazją do odkrycia na nowo charyzmatu. W przypadku MI jest nim w pierwszym rzędzie misyjność. To bardzo trudne zadanie. Bo ściśle je realizując, powinniśmy - jako MI - dać sobie spokój z rozdawaniem Cudownego Medalika w kościele czy salce parafialnej, by ruszyć z orężem modlitwy i świadectwa na pustynię. Ale do tego żar nie wystarczy. Trzeba płomienia.

Ks. Jacek Pędziwiatr, Rycerstwo raz dwa trzy, Rycerz Niepokalanej 10/2017

Listopad
Aby droga formacji MI była autentyczną szkołą świętości

Światowej sławy pianistę zapytano, czy musi codziennie ćwiczyć grę na fortepianie.

– Muszę – odpowiedział. – Jeżeli opuszczę się w ćwiczeniu jeden dzień, odczuwa to moje sumienie. Jeżeli nie ćwiczę przez dwa dni – czują to moje ręce. Jeśli na trzy dni odstawię ćwiczenie na klawiaturze, rozpoznają to moi słuchacze.

Szkoła świętości to nieustanne ćwiczenie wiary i zaufania Panu Bogu. Nie można pozwolić sobie na dzień nieuwagi, na chwilę przerwy. Jezus wielokrotnie powtarza: czuwajcie, miejcie się na baczności, uważajcie! A zatem, aby droga formacji Rycerstwa Niepokalanej była autentyczną szkołą świętości, należy kroczyć nią nieustannie, bez przerw, ulg czy zaniedbań. Chwila nieuwagi w tym względzie może jeszcze nie jest dramatem, ale zapewne boleśnie daje się odczuć w głębi sumienia. Brak systematyczności, pobożność tylko okazjonalna, czyni z nas ludzi kruchej wiary i naraża na niebezpieczeństwo duchowe. Całkowite lekceważenie drogi formacji może wiązać się nawet ze zgorszeniem. Dlatego – trzeba czuwać.

W kontekście szkoły świętości pojawia się pytanie o metody drogi formacji. Jest ich wiele: życie sakramentalne, modlitwa, otwartość na dzieła miłosierdzia, zaangażowanie we wspólnotę Kościoła. Jednak jeden ze sposobów dążenia do świętości w szkole Maryi wydaje się być tym bardziej istotny, iż dziś bywa często niedoceniony. To – posłuszeństwo. Nie jest ono tylko zwykłym, choć nieraz niełatwym zdaniem się na wolę Bożą. Więcej – jest słuchaniem, z którego rodzi się i umacnia wiara. Równie często, jak „czuwajcie”, Jezus mówi „kto ma uszy do słuchania, niech słucha”. Zasłuchanie w Ewangelię, w katechezę Kościoła, zasłuchanie w bojaźni i oddaniu, jest początkiem mądrości i zadatkiem zbawienia.

Są wizerunki Maryi – jak choćby ten w Kalwarii Pacławskiej, znany św. Maksymilianowi – określane mianem Matki Boskiej Słuchającej. Tytuł bierze się stąd, iż ich twórcy przedstawili Madonnę z odsłoniętym, skierowanym w stronę wiernych, uchem. Musimy te ikony odczytać na nowo, rozpoznać w nich nie tylko naszą Orędowniczkę, otwartą na głos modlitw swych dzieci, ale nade wszystko Matkę, która uczy, jak być uczniem Jezusa, jak słuchać go, mając uszy do słuchania.

Ks. Jacek Pędziwiatr, Uszy do słuchania, Rycerz Niepokalanej 11/2017

Grudzień
Aby Rycerstwo Niepokalanej doświadczyło radości przylgnięcia do Bożych planów

Z siedemdziesięciu siedmiu dni, które św. Maksymilian przeżył jako więzień KL Auschwitz, zachowało się kilka poruszających wspomnień współwięźniów. Jeden z nich - Henryk Sienkiewicz (numer obozowy 2714) opowiada historię z czasów, gdy Ojciec Kolbe pracował w grupie złożonej głównie z księży i Żydów przy budowie ogrodzenia pastwiska powstającego w pobliskich Babicach.

- Praca była ponad ludzkie siły, trzeba było w jedną i druga stronę biec - wspomina Sienkiewicz. - Kapo zauważył, że obydwaj rozmawiamy i za to dostaliśmy po dziesięć kijów i pracowaliśmy razem. Ja za to, że nazwałem go "ojcze", woziłem żwir i Ojca Maksymiliana na taczce po jednym razie, a Ojciec musiał mnie wozić po dwa razy w jedną i drugą stronę.

W tym miejscu trzeba wyjaśnić, że więźniowie do siebie mogli się zwracać tylko używając formy "ty". Posługiwanie się tytułami w rodzaju "pan", "ksiądz", "ojciec", "mecenas" czy "doktor" natychmiast było karane. Oddajmy dalej głos Sienkiewiczowi:

- Praca ta była na pośmiewisko esesmanów i kapów. Tak pracowaliśmy do późnego wieczoru. Wtedy Ojciec powiedział do mnie: "Heniu, to, co robimy, to wszystko dla Niepokalanej. Niech barbarzyńcy wiedzą, że jesteśmy wyznawcami Niepokalanej".

Niezbadane są Boże plany. Często ich nie rozpoznajemy, nie rozumiemy, nie umiemy ich wypełnić. Bo też jawią nam się one zazwyczaj jak dywan czy kilim widziany oczami tkacza, a więc od lewej strony: pełno jakichś zawiłości, węzłów, niepojętej gmatwaniny. Dopiero kiedy przejdzie się na drugą stronę i stamtąd spojrzy na tkaninę, widać, jak bardzo te wszystkie supły i zawiłości są potrzebne, żeby powstał wspaniały obraz.

Św. Maksymilian nawet w pełnej grozy rzeczywistości obozowej potrafi rozpoznać Boży plan i przyjąć go w całości, bez reszty, przylgnąć doń i go wypełnić aż po apel, podczas którego zgłosi się na dobrowolne męczeństwo.

Pięknie sformułowana jest grudniowa intencja MI, która mówi o "przylgnięciu" do Bożych planów. Oznacza ono rozpoznanie ich, nawet w trudnych sytuacjach, podjęcie refleksji, a następnie wypełnienie. Taki jest mechanizm działania Rycerstwa jako narzędzia w ręku Niepokalanej.

Ks. Jacek Pędziwiatr, Uszy do słuchania, Rycerz Niepokalanej 12/2017