Niepokalanów | 22 Spotkanie Gmin Kolbiańskich

17 lutego 2020

Z racji 79. rocznicy aresztowania Ojca Maksymiliana, 17 lutego 1941 r., przedstawiciele miejsc związanych z życiem św. Maksymiliana M. Kolbego - Zduńskiej Woli, Pabianic, Oświęcimia i Teresina - przybyli do Niepokalanowa na 22. spotkanie Związku Gmin Kolbiańskich, by podziękować za owoce dotychczasowych działań oraz omówić przyszłe działania związane z promocją Świętego i jego idei życia. W tym roku za zasługi w krzewieniu idei Ojca Maksymiliana odznaczono klasztor Sióstr Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej w Teresinie oraz o. Mirosława Korczewskiego - wikariusza niepokalanowskiej wspólnoty zakonnej.

Podczas Mszy świętej o. Konrad Kapuściński - franciszkanin z klasztoru Niepokalanów, powołując się na list Ojca Maksymiliana do braci w Niepokalanowie japońskim z 1 grudnia 1940 r., podkreśił wagę cierpienia i upokorzenia. "Łaskę zaś i dla siebie, i dla drugich zdobywa się pokorną modlitwą, umartwieniem i wiernością w spełnianiu swoich zwyczajnych, chociażby najpospolitszych obowiązków. (...) Natura, co prawda, wzdryga się przed cierpieniem i upokorzeniem, ale w świetle wiary jakżeż one potrzebne do oczyszczania naszej duszy, jakże stąd miłe, jak przyczyniają się do większego zbliżenia do Boga, a przez to do większej skuteczności modlitwy, do potężniejszego misjonarzowania" - pisał o. Maksymilian. Kaznodzieja porównał aresztowanie św. Maksymiliana do jego misyjnej podróży do Japonii. Tam Święty założył kolejną placówkę apostolską, troszczącą się o zabawienie i uświęcenie innych ludzi, a tu - w celi śmierci - zbudował Niepokalanów niebieski. Jego jedynym pragnieniem pozostawała troska o uświęcenie i zbawienie siebie i innych. "Maksymilian wielokrotnie powtarzał współbraciom, że tej wojny nie przeżyje. Żywe w nim było pragnienie męczeństwa, ale nie miał świadomości kiedy i jak zakończy się jego ziemskie życie - kontynuował o. Konrad. - On nie zaplanował swojej śmierci, ale jak św. Piotr pozwolił, by to kto inny poprowadził go tam, gdzie sam nie chciał, do Auschwitz". Ojciec Maksymilian do tego momentu przygotowywał się przez całe swoje życie "pełne cierpienia i wyrzeczenia". "On wiedział - mówił kaznodzieja - że wszędzie trzeba świadczyć o miłości do Boga i bliźniego. By być świadkiem Bożej miłości, potrzebne jest przygotowanie poprzez cierpienie i krzyż, poprzez doświadczenia. Dla Maksymiliana nie było łatwe aresztowanie i pozostawienie za sobą ukochanego klasztoru i współbraci. On jednak wybiera drogę miłości i całkowitego zaufania Niepokalanej, gdyż nikt z tych, którzy Jej ufają, nie zginął na wieki".

Po Eucharystii uczestnicy spotkania złożyli wieńce i znicze przy pomniku św. Maksymiliana na placu przed bazyliką oraz odwiedzili celę (mieszkanie) św. Maksymiliana, z której został wywieziony do więzienia na Pawiak.

S. Teresa M. Michałek, Fundacja Niepokalanej